Przyszła, pojawiła się. Wiedziałam, że to nastąpi, ale po cichu jednak miałam nadzieję, że mnie ominie.
ZGAGA. Straszna, piekąca, bolesna wręcz zgaga. A to była tylko mała miseczka zupy ogórkowej!
Co robić, co robić?

Junior nic sobie nie robi z matczynych cierpień w dołku, skacze sobie i figluje bez ustanku. Czuję jego ruchy w miejscach tak od siebie oddalonych, że chyba mam już naprawdę wielkie dziecko. Jutro usg i może do nas pomacha?